Moje zdjęcie
jestem całością w przestrzeni. cząstką rzeczywistości. uczę się oddychać życiem.

poniedziałek, 17 lutego 2014

the cribs - we were aborted

Za dużo filozofuję, za dużo tęsknię, za dużo pożądam. W ostatnim czasie osiemdziesiąt procent swojego wolnego czasu spędzam z facetami, co wszakże mi odpowiada, mimo, że przejawia się to wysokim poziomem libido. Zaprzestałam starać się o względy osób, którym na mnie nie zależy. Rzuciłam palenie i pożegnałam się z alkoholem w nadmiernych ilościach. Nie jem mięsa. Farbuję włosy na czerwono i słucham pop punka. Nie maluję już paznokci na czarno, chociaż zdarza mi się nosić czarne ubrania. Jeszcze pół roku temu nikt by nie pomyślał, że moja osoba zmieni się w tak drastyczny sposób. Nawet wizualnie. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja czuję się z tym szczęśliwa. Czytam książki, chodzę na koncerty, zarabiam. Czego więcej mi trzeba? Niedługo zmienię swoją kryjówkę na znacznie swobodniejszą na Większym Łonie. Zacznie się życie (nie)studenta. Gdybym jeszcze do tego mogła zmniejszyć odległość pomiędzy mną a dwiema ważnymi osobami. Tak, Tobą i Nim. Zawsze musi być jakiś haczyk, mały kruczek, którego nikt nie czyta.
Papier nie służy mojemu pisaniu. Przynajmniej tak to odczuwam. Nie wiem. Czuję jak słowa układają się w zawiły tekst. Mniej niż zero. Przyszłam tutaj bo pisać przecież muszę.
Nadal czuję niedosyt w literaturze. Deficyt muzyki jest w trakcie uzupełniania, co mnie bardzo cieszy.


Takie to moje szczęście. Cała ja i Wy.


Odkąd papier stał się moim najbliższym przyjacielem, zapisuję każdy skrawek po czym chowam go do czerwonego notesu. Przestałam nosić zegarek, dlatego też nie liczę, ile czasu upłynęło odkąd odnalazłam siebie. Metodą prób i błędów zdobyłam swój szczyt – odnalazłam wewnętrzne szczęście. Pomimo lat, które były przepełnione chaosem i nieustającymi zmianami, zdobyłam się na odwagę, aby poznać swoje prawdziwe pragnienia. 

3 komentarze: